coala photography



Link | 18.07.2012 :: 12:28 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

Wisła.
bardzo ciepły, mimo kapryśnej pogody weekend i nowe miejsca, nowi ludzie, nowe myśli.

zaczęło toczyć się powoli, ale jednostajnie do przodu i znów coś zgrzytnęło.
pomysły napływają, plany powstają. a możności, sił i pewności brak.

miesiąc od ostatniego wpisu.




Link | 06.06.2012 :: 16:52 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(1)

trafi mnie jak nic.
puste mieszkanie, miasteczko bez życia, wszystkie moje rzeczy w zasięgu ręki.
problem ze znalezieniem sobie konkretnego zajęcia,
czegoś czegokolwiek, kreatywnego, w jakikolwiek sposób uskutecznianego.
tak tylko żebym była w stanie i żeby to nie było tylko przeglądanie kolejnych badziewiów w internetowej przestrzeni.
aaa jakże bym chciała przynajmniej czerpać z tego grzebania inspiracje do Czegoś,
do czegoś co zrobię, stworzę, wymyślę, napiszę. a nie tylko do przepuszczenia przez pamięć chwilową.
już nawet żebym tylko zapisywała kolejne obrazki w swoim tajnym folderze.
tylko nie chce mi się. tytuł owego folderu chyba zaprzecza obecnemu stanowi, sprzeciwia się jakobym mogła
coś w nim zapisywać.

kiedyś bardzo wiele wysiłku, samozaparcia i czasu zajęło mi pokonanie tego uczucia,
które teraz znów mnie pogrąża.
mam swoje poprzednie pomysły, te które odłożyłam na później,
te, w których realizacji przeszkodziła mi ostatnia pechowa passa
i trochę nowych.
nawet w samym myśleniu konceptualnym o tych wizjach, takim już bardziej praktycznym,
a co dopiero w planowaniu i opracowywaniu jakiegoś schematu działania, ustalaniu kolejnych kroków do poszczególnych celów,
przeszkadza mi wbite w głowę jak gruby drewniany kołek, wbrew mojej woli uczucie czy przeświadczenie,
że może to i fajny pomysł, ale nie dla mnie, bo jak już wszystko zaplanuję to znowu coś się wydarzy,
co zrujnuje cały plan i dotychczasowy wysiłek.
niby przypadkowo, niby niezależnie ode mnie, ale jak znowu pomyślę, to i tak wyjdzie na to, że
gdybym nie zrobiła tego tego i tego, odpuściła tu, a tam bardziej się postarała, pojechała tam, nie wybrała się gdzie indziej, a czasem usiedziała w miejscu na dupie,
to by było inaczej i może by się udało.
i po raz kolejny dostrzegę kolejną swoją ułomność, upośledzenie emocjonalne, przerośnięte ambicje.
czyli na przeszkodzie stoi strach. obawa porażki, kolejnej. a nie wiem czy dotychczasowe sukcesy
są aż tak doniosłe dla mnie, ażeby mogły równoważyć jakiekolwiek porażki.

45° już jest, a potrzeba drugie tyle do szczęścia w najbliższym czasie.




Link | 31.05.2012 :: 13:17 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

back home.
niby tydzień wyjęty z życia.
myślę jednak, że dużo dał.

dzięki za wsparcie w każdej formie :)
teraz wracam do sił w domu.
ćwiczę. odpoczywam po 'niby-odpoczynku-rekonwalescencji'.
i myślę co ze sobą zrobić i co robić.
mam nadzieję, że zatrzymałam się na tyle skutecznie, że już bardziej nie muszę
i mogę teraz na nowo się rozpędzać.






Link | 03.01.2012 :: 16:09 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(1)

motywacja jest. kolorowo w głowie. milion endorfin i planów tych wspólnych dobrych.
a pewni ludzie i sprawy niestety się nie zmienią.

mieszkania chyba i pracy szukam. po raz kolejny.
tak żeby było lepiej.




Link | 23.10.2011 :: 23:12 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

mieszkania.
te ciche i żyjące głośno.
bezpieczne i niepewne.
najlepsze byłoby takie, z którego nie ma potrzeby uciekać i się wynosić.
a to chyba ludzie tworzą miejsca.

to z tym widokiem z okna i całą resztą było akurat miłe.




Link | 16.06.2011 :: 22:17 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(1)

moje miasto, a w nim...
chwile, kiedy wiesz, co to znaczy marzeniami żyć.




Link | 16.06.2011 :: 15:28 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(2)

moje miasto, a w nim...
hm?

~jakieś nocne szwędacze i analogowe strzały z ręki.
czyli że odebrałam w końcu klisze z laba.



czas, kiedy nie ma chwili na nudę.
miejsca, które mogą dać chwilę wytchnienia.
ludzie, którzy inspirują, motywują, po prostu są.
jest wszystko.
tylko ile na świecie tych "moich miast"?




Link | 26.02.2011 :: 17:56 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(1)

zeskanuj się. zeskanuj sobie te wszystkie klatki i sklej z nich świat.
znalazłam starą kliszę z ciemni. jak znajdę siły to potnę i zeskanuję.




Link | 27.01.2011 :: 23:15 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(3)

tylko spakować plecak, zabrać kredki i szkiełka.
i popierdolić przez tą nędzę i smętotę przed siebie,
nie oglądając się za niczym i za nikim.
i znaleźć tą kotwicę, miejsce, gdzieś, gdzie poczuję spokój i wolność i już nie będę chciała uciekać,
kogoś, komu nie będę musiała imponować, żeby chciał ze mną rozmawiać i być.






Link | 06.01.2011 :: 14:32 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

jakaś dziwna mobilizacja z wnętrza, aż parzy.
ręce nie nadążają za umysłem.
a te ręce okazują się uśpionymi i lekko drewnianymi.
więc działamy ze wzmożoną siłą.
ci, którzy się śnią, swoim istnieniem nieświadomie inspirują.
taka muza.
lubię te muzy.
i znów swój świat i własne kredki.

nie wiem gdzie się znajdę, za pół roku, za rok.
zostać tam , gdzie serce szybciej bije?
tam, gdzie wystarczy się tylko znaleźć, żeby poczuć siłę i motywację do realizowania marzeń,
niezależnie od wszystkich i od tych wszystkich gadania.
tam, gdzie wystarczy mniej niż godzina na dwóch kółkach, żeby siąść na piasku, położyć się,
poczuć jak wszystkie mięśnie i kości ciążą ku ziemi.
widzieć wielkie niebo nad sobą i nieskończoną wodę przed sobą.
zapomnieć o wszystkim.
i nabrać dystansu.

trafiłam tam przez przypadek w nocy.
przez przypadek zauważyłam, że to ślepa ulica.
ale w nocy było jeszcze lepiej niż w dzień.
więc potrzebny jeszcze ktoś,
żeby przez przypadek ślepe ulice nie były straszne.

analogowo.




Link | 26.12.2010 :: 22:36 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

54°26'33''N 18°34'30''E

analog. raw scan.




Link | 26.12.2010 :: 16:11 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

51° 14′ 52″ N, 22° 33′ 14″ E

analog. raw scans from negative.








Link | 26.12.2010 :: 00:14 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(4)

51° 14′ 53″ N, 22° 32′ 40″ E

analog. raw scans from negative.






Link | 22.12.2010 :: 18:05 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

where's your home joe?

digital.






Link | 21.12.2010 :: 23:43 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

wciąż idę.
bo to zły czas. miejsce.
a podobno ma być lepiej. i w końcu wszystko na właściwym miejscu. ?

still going.
cuz it's wrong time. wrong place.
and they tell me it will be better. and everything will be at right place and time. ?


digital.




Link | 21.12.2010 :: 16:54 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

wróciwszy.

3miasto. pkp. zima.
zdjęcia są.
dla mnie to takie klatki, które zostaną w głowie na bardzo długo.

bilans wg mnie dodatni. w sumie ostatnio wszystko jest dla mnie na +,
wszystko gdzieś tam w środku zostaje, pozwala zdystansować się do samej siebie i do świata.

van eyck i breughel zrobili swoje. a memling jak zwykle obecny :P szkiełka z huty Josephine wspaniałe.
bibliofilstwo. w wielu miejscach biblioteki są dla ludzi, a nie do magazynowania zadrukowanego papieru, jak w lbnie.
plaża. wspaniałe poranki. szum wody i mas śniegu. wiatr. morze, które codziennie zmienia swój wizerunek,
cały czas pozostając jednak ogromną siłą.
gdańska starówka, nocne spacery i kawiarnie zamiast ciszy nocnej w schronisku.
tak, cisza nocna nie obowiązuje podobno bydła, pastuchów i królów.
i Ktoś, kto jest ważny mimo wszystko i zawsze.
niedosyt i tysiąc pięćset sto dziewięćset niewypowiedzianych słów, pragnień.
rozmowy ze ścianą nad ranem.

odwołany pociąg.
odwiedziny w sopocie. chill.
trasa dżoggingowa z gda do gdyni i z powrotem. pozazdrościć.
moje emu utopione w morzu. wspólne gotowanie i rozpieprzony przez wiki pad do ps3.
powrót do lublina. sauna w przedziałach, śnieg na korytarzach.
czekolada od nieznajomego z przedziału :D

na początek cyfrowo.
poranek w sopocie.




Link | 01.12.2010 :: 14:49 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

zaczynam.

czasem lubię odwiedzić laba dopiero kiedy mam stertę klisz do wywołania.
i świeżym okiem i umysłem mogę spojrzeć na to co się działo jakiś czas temu.
a nie pod wpływem teraźniejszości, humorów obecnych, wydarzeń aktualnych,
marzeń nachalnych i innych takich, grzebać się bez dystansu w tym co jest.
to coś to może tylko obrazki, światło które podziałało na błonę, ale to moje coś.

więc. co tam jest?
mamy sierpień :) później wrzesień, październik i najmniej listopada,
nie był dobry.
więc. mam zimne górskie powietrze zaraz po gorącym morskim piasku na plaży,
po burzach na wybrzeżu.
spotkania ze znajomymi. pasja.
i spacery przed południowe. sama sobie z sajgonem w głowie i kundlami pod nogami.

i nie ma na kim wesprzeć głowy, nawet myśli. bo nie wiem, czy mogę.
a i tak się boję.
i nie wiem czy będzie.

analogowo. surowy skan.




Link | 13.11.2010 :: 21:01 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(1)

czasem jest zimno.

sometimes it's cold out here.




Link | 19.10.2010 :: 12:42 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(2)

tak dawno.
a tak ważne.
stegna, kilka ładnych lat temu.

znalezione przez przypadek.

analogowo. zenit + klisza b&w na gorąco. został mi tylko skan. (chyba?)
pierwsze zdjęcia z zenita.
a piasek z plaży długie lata pałętał się po futerale.

i w końcu znalazłam odpowiednie zdjęcie, które stworzy polifonię z poniższym utworem.

so long time ago.
and so important.
stegna, memorable seaside, few years ago.

found this accidentally.

analog. zenit + b&w c41 film. i have this scan only. (for sure?)
my first pics from zenit, so my first analog pics.
and sand from beach has stuck in camera case for long time.

and eventually i've found good picture, which will harmonize with music below.







Link | 15.09.2010 :: 23:28 | where's your home joe? | love it or hate it, just say me something(0)

lipiec w Gdańsku.
nadal tak samo.
miejmy czas na wszystko.
jutra nie ma. jest dziś.

jeszcze raz. wielkie dzięki dla Justyny
za decydujący wkład w najlepszy miesiąc mojego życia.

analogowo. skany z kliszy.

july in gdańsk.
still the same.
let's have time for everything.
there isn't tomorrow.
there' s just today.

one more time. big thanks for Justyna
for definitive input in the best month of my life.

analog. scans from negative.













archiwum

2017
08 07 06 05 04 03 02 01 2016
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2015
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2014
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2013
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2012
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2011
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2010
12 11 10 09 08 07 06 05


categories

animals(13)
architecture(15)
bike(31)
bmx(41)
city(15)
dreams(8)
food(4)
lifestyle(52)
nature(18)
people(44)
skateboard(9)
slackline(8)
still on tour(39)
where's your home joe?(20)



E-MAIL ME: widze.niebo@gmail.com


Karolina Kowal | Utwórz swoją wizytówkę


click!click!

thomasz | jacek | halidar | piotrek czyżewski - INFERNO | deco | ratz!bmx | ratz!bmx ownlog | bmx | insane punishment life - jaco | tsc | silvia.sencekova | bartek.pogoda | Janek Galek | urban hajlajn - Lublin | ubrania bmx |


Photoblog Awards

Free counters!





All rights reserved. Wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3. Projektowanie: diggerstudio.com