coala photography



Link | 29.04.2012 :: 22:52 | still on tour | love it or hate it, just say me something(1)

tak mi się wydaje, że kiedy poznaje się człowieka, nieważne czy niedawno się go spotkało, czy trwa to już kilka lat..
to on dopiero Cię pozna, jeśli pozna Twoje słoniowo ważące, najcięższe myśli, doświadczenia, wspomnienia.
ale żeby cokolwiek poznać, trzeba chcieć.
chcieć poznać i zobaczyć to wszystko co jest w drugim człowieku.
i starać się zrozumieć kierunek, w którym idzie. a czasem iść razem z nim.
przyjaźń to dobre chwile, ale i złe rzeczy, takie, które zżerają człowieka od środka i z zewnątrz.
nie każdy potrafi wywlec to wszystko na wierzch, dać komuś, odważyć się kogoś tym obarczyć.
i prawdą jest, że przyjaciół poznaje się w biedzie, wtedy może się okazać, że obcy człowiek
chce Ci dać więcej, ot tak sam z siebie, niż ktoś bliski.




Link | 20.04.2012 :: 17:19 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

piątek. 6/x
w końcu. odpoczynek. spanie.
pierwsza wycieczka na rehab bez kuli.
prawie osobisty, ale najlepszy masażysta.
list z Birmingham i zdjęcia.
pierwsze zdjęcia, jakie od kogoś dostałam na papierze :)

¾ dnia poświęcone na ćwiczenie. na machanie nogą.
wzmacnianie mięśni i utrzymywanie dobrego samopoczucia.
tylko po to, żeby móc naprawić co się zepsuło.
a jak już naprawią, to od nowa, jeszcze dłużej i ciężej trzeba będzie pracować.
i najważniejsze, żeby ta myśl nie stała się negatywną, a motywowała i zachęcała do dalszego działania.
bo przecież już po wszystkim będzie dobrze :)

w końcu lepszy dzień. wracam do żywych.
trochę zaległości się pojawi. postaram się też być na bieżąco.
trochę się działo, trochę się jeszcze wydarzy.

a wciąż przekonuję się, że bez ludzi, bez bliskich niewiele się da.
a na pewno jest to strasznie ułomne życie. takie papierowe.
stary, kruchy papier, który się łamie, strzępi od najmniejszego dotyku
i nie jest w stanie przyjąć żadnego intensywnego barwnika.
nic ciekawego nie da się na nim skomponować.
do niewielu celów można go przeznaczyć.

patosem zaleci, niby żyć się da, a inni mają gorzej.
ale nie jest fajnie, kiedy doj*bie Ci 'zupełnie-nie-twoje życie'

jestem wdzięczna wszystkim, którzy tu są, chociaż wcale nie muszą.
tym, którzy mnie odwiedzają, przyjeżdżają, pomagają, oferują swój czas, pomoc.
tym, którzy wiedzą, że nie mogę długo siedzieć w jednym miejscu, w domu,
którzy zabierają mnie gdziekolwiek w ich towarzystwie.
i tym, którzy przyczyniają się do tego, żebym pokochała miejsce, w którym mieszkam.
i Lublin i moje miasto. i pokazali mi, że i tu można.
że może do czegoś mogę się przydać, że Tutaj może być lepiej. i to za naszą sprawą.
że tutaj też można stawiać sobie cele. wcale nie gorsze.
i że może nie trzeba uciekać.
chociaż nie raz jeszcze to zrobię.




Link | 21.02.2012 :: 14:21 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

zmiana serwera. dobre setki zdjęć do przelinkowania.
dużo zmian wszędzie i we wszystkim co moje.
wracam niedługo.

w przygotowaniu ważny dla mnie zestaw zdjęć i post.
mam nadzieję, że w między czasie znajdzie się chwila na opublikowanie.

have to change hosting server.
hundreds of pics to relink.
have to change much more everywhere and a lot in all "my things"
i'll be back soon

and i'm just editing very important for me set of pictures.
i hope it will appear here in the meanwhile.




Link | 13.02.2012 :: 03:08 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

w końcu wszystko dociera.
wiedziałam, że dotrze.
wiedziałam, że w końcu poczuję.
w końcu wszystko do dupy.

i wiedziałam, że będzie o wiele gorzej.
ale podobno jak boli to człowiek się uczy.
tylko, że ja wiem, że tego czego miałabym się nauczyć, wcale nie chcę się uczyć.

wstyd mi.
najgorsze na świecie uczucie.
kiedy wiem co się dzieje, co musi się stać, jak musi być, jak będę się czuć i jak się czuję...
i kiedy z całej siły tego nie chcę.
i kiedy brak siły.
a przecież nawet na niby, żeby żyć, musi być trochę dobrze.




Link | 17.10.2011 :: 18:47 | still on tour | love it or hate it, just say me something(3)

bo tydzień temu było zajebiście.
a możliwość oglądania tego sufitu znacznie się do tego przyczyniła.
z kolejnymi takimi dniami i rozmowami uświadamiam sobie co raz więcej.
i jest dobrze, więc choćby nie wiem jak chciało być źle, to poradzę sobie z tym.
radzę sobie.
live your dream!




Link | 02.04.2011 :: 00:46 | still on tour | love it or hate it, just say me something(4)






Link | 01.04.2011 :: 15:25 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

marzenia?
całe wagony za gigantyczną lokomotywą.. w kolorowym składzie jeżdżącym po moim suficie.
wciąż są. nadal tworzą coś pociągającego, wyzwalającego pasję i namiętności.
tylko po co one są.. czy takie "kosmosy" da się zrealizować?
czy w ogóle powinno się mieć takie marzenia?
tylko to co "powinno" być, czy się robić, to już nie moja bajka.. więc chyba tak.
tak. jak się czegoś bardzo chce.. to tak będzie. kiedyś nie musiałam sobie o tym przypominać.
bo gdzie są granice..
i cieszyłabym się ogromnie, gdyby ktokolwiek poczuł ile siebie mu pokazuję w spojrzeniu albo uśmiechu.




Link | 31.03.2011 :: 21:34 | still on tour | love it or hate it, just say me something(2)

obudzić się.
kiedy potrzebujesz uśmiechnąć się do kogoś.
i potrzebujesz prawdy. żeby było prosto. tak po prostu.






Link | 10.02.2011 :: 22:41 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

nie wiem po co. co? co.co?
zdjęć mi się chce.
kraść dusze mi się chce. kraść nitki mojrom.
prząść z nich swój kolorowy sznurek.

poproś mnie o zdjęcie.
daj sobie zrobić zdjęcie.
przez trochę będę czuć wolność.
nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.

chyba powiększam od dziś. polecam klepnąć F11.

analogowo.




Link | 09.02.2011 :: 16:56 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

spać.
zagłuszyć i ogłuszyć rzeczywistość.
przebłyski słońca. podświadomy zaciesz twarzy.








Link | 06.02.2011 :: 01:25 | still on tour | love it or hate it, just say me something(1)

mokry las.
mokre psy.
lepka i ciężka ciemność.
kiepski dzień.

analogowo. coś z szuflady sprzed kilku lat.






Link | 23.01.2011 :: 22:19 | still on tour | love it or hate it, just say me something(1)

i want the beauty to come to me.

i feel that my dreams are becoming tiring nightmares.




Link | 23.01.2011 :: 00:25 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

może zdarzyć się wszystko, ale nic się nie dzieje w tej przestrzeni cierpliwej.
niecierpliwie się śmieję, niecierpliwie też patrzę, niecierpliwie też myślę.

wyprana tymi nocami.
tak. wypie*dolona w kosmos.
i nadal mówię wam. ja jebie. ę.




Link | 20.01.2011 :: 21:14 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

że nic nie powiem.
bo mam już dość.
bo lepiej zająć się życiem i sobą.
bo pragnienia i marzenia wypie*dalają mnie w kosmos.
są zbyt społeczne. zawierają w sobie więcej niż jedną istotę,
a to jest zbyt wymagające.

pracujmy więc dalej.
bo nie ma czasu.

ja jebie.




Link | 14.01.2011 :: 21:31 | still on tour | love it or hate it, just say me something(1)

work like you don’t need money,
love like you’ve never been hurt,
and dance like no one’s watching.

popłynięte. dobrze. grzbiet lepiej, klasyczny gorzej.
jednak długi dystans. może coś z tego będzie.
fotografia. fotografia.
przedstawione. składnie.
napisane. jak zwykle jeszcze nie. wolę na bieżąco. uzupełniać, porządkować.
powiedzieć, jak ja czuję, wszystko co wyciągnęłam przeglądając kolejne tony papieru
i przewijając kilometry stron internetowych.
posłuchać, analizować, wnioskować. synteza!
czeka estetyka romantyczna.

i ten flâneur bezcielesny?

coś się dzieje. coś się zmienia.
sama zmieniam. kontynuując to, co zaczęłam.
'stresuję się życiem'.
chociaż chciałabym spokojnie zasypiać i wiedzieć, że będzie tak jak już prawie było.
duży ten wór, można wrzucić jeszcze więcej.
w końcu totalne pragnienie kreacji.
lubię. jest progress, znów ciepłe dłonie, znów giętkie palce, znów tęczowe linie papilarne.
będę mogła patrzeć przez szkło na cudze historie. cieszę się.

dużo się dzieje. dużo do zrobienia.
może uda mi się nie zakręcić za bardzo, jak ostatnio.
pamiętam słowa. samej czasem trudno stanąć naprzeciwko i spojrzeć na siebie.
chciałabym, chcę wiedzieć gdzie będę za rok,
gdzie będę dalej walczyć z historyczno sztucznymi i fotograficznymi wiatrakami.
i kto da mi łabędzia. i lubitela i róże.
teraz się pracuje. obmyśla. robi.
może w końcu skutecznie.

i brakuje mi znajomych ludzi w domu, zapachu kawy, słodkości, zapachu kolacji i śniadań.
gotowania dla kogoś, wina i kilku kieliszków.
brakuje mi porannych spektakli u andersena.

możesz kiedyś przyjść i pozbierać mnie z podłogi.
albo położyć się obok.






Link | 01.01.2011 :: 23:06 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

which way joe?

było pozytywnie. bardzo :D
hi5 Jasi!
dziękuję dobranoc.

analogowo.

it was fab night for me. :D
dziękuję dobranoc - it muuust be like this :D

analog. raw scans.





Link | 30.12.2010 :: 20:01 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

some kinda of freedom?

żadnych postanowień noworocznych i innych takich głupot.
rok to tylko odcinek czasu na osi, albo pewien wycinek łuku spirali tego samego czasu.
zależy jak kto pojmuje ten wymiar.
i przecież nie to stanowi o naszych poczynaniach, o naszych postępach.
można powiedzieć, że było dobrze, wesoło, zajebiście, zajawkowo, lepiej niż poprzednio, albo gorzej i do dupy.
i że co, że dopisanie jedynki zamiast zera ma wygenerować we mnie pokłady człowieczeństwa, samozaparcia, energii i zajawki na coś lepszego?
prędzej dopadnie mnie to w urodziny.

ale to momenty przełomowe, odważne decyzje, konkretne wydarzenia i ludzie pozwalają nam odnosić się do przeszłości. jeśli już w ogóle chcemy się do niej odnosić. albo po prostu do samego siebie. do swoich czynów.
tak tak, bo liczą się czyny, a nie słowa i pieprzenie.
pozwalają zauważyć progress, albo przeciwnie, cofnięcie się i zastój.
bo co nam po przeżytym roku, jeśli nie dostrzegamy w nim innych ludzi.
dają człowiekowi możliwość twierdzenia o sobie. byłam człowiekiem, dobrym czy tym złym? wesołym, smutnym?
marudą, zrzędą, skaczącą radością i pozytywną energią i optymistką mimo wszystko, czy z całych sił starałam się nią być itd itp.

chyba lepiej myśleć o tym tak na co dzień, a nie tylko przy okazji ostatniego dnia grudnia.
kiedy tyle rzeczy mogliśmy zrobić inaczej, gdybyśmy tylko zatrzymali się na chwilę, zastanowili się nad sobą i swoimi decyzjami, porozmawiali z kimś, zwrócili na świat więcej uwagi. a nie tylko pieprzyli głupoty.
chyba wolę codziennie zwalczać swoje idiotyzmy, słabości i uprzedzenia.

z resztą, pieprzyć to.
dobrej zabawy :)



analogowo.




Link | 25.12.2010 :: 21:50 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

sopot.

analog. raw scan.




Link | 12.11.2010 :: 17:22 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

what’s the matter? you hurt yourself? yeah, it hurts.








Link | 10.11.2010 :: 23:56 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

is it possible to labour under a delusion so many years?
and why someone would play it up so many times?

i hope i'm just a fuckin touchy idiot.



once there at seaside.

analog. raw scan.






do tyłu // previous


archiwum

2017
08 07 06 05 04 03 02 01 2016
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2015
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2014
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2013
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2012
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2011
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2010
12 11 10 09 08 07 06 05


categories

animals(13)
architecture(15)
bike(31)
bmx(41)
city(15)
dreams(8)
food(4)
lifestyle(52)
nature(18)
people(44)
skateboard(9)
slackline(8)
still on tour(39)
where's your home joe?(20)



E-MAIL ME: widze.niebo@gmail.com


Karolina Kowal | Utwórz swoją wizytówkę


click!click!

thomasz | jacek | halidar | piotrek czyżewski - INFERNO | deco | ratz!bmx | ratz!bmx ownlog | bmx | insane punishment life - jaco | tsc | silvia.sencekova | bartek.pogoda | Janek Galek | urban hajlajn - Lublin | ubrania bmx |


Photoblog Awards

Free counters!





All rights reserved. Wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3. Projektowanie: diggerstudio.com