coala photography



Link | 02.04.2012 :: 03:34 | skateboard | love it or hate it, just say me something(0)

2 years ago.
emerica stay gold.

so elephantish heavy feelings.
3 weeks at home yet.






Link | 05.04.2012 :: 00:18 | dreams | love it or hate it, just say me something(0)

Żeby było dobrze trzeba się postarać i dać z siebie max.
Samo się nie zrobi i nie ma co pieprzyć, że wszystko się ułoży.
Wolę sama układać tak jak chcę, a nie jakoś i byle jak, jak będzie, bo być jakoś musi.

Brak kompa, zdjęcia z telefonu, głowa wyprana snami, ci sami ludzie i rzeczy co noc.
Misja rehabilitacja.




Link | 20.04.2012 :: 17:19 | still on tour | love it or hate it, just say me something(0)

piątek. 6/x
w końcu. odpoczynek. spanie.
pierwsza wycieczka na rehab bez kuli.
prawie osobisty, ale najlepszy masażysta.
list z Birmingham i zdjęcia.
pierwsze zdjęcia, jakie od kogoś dostałam na papierze :)

¾ dnia poświęcone na ćwiczenie. na machanie nogą.
wzmacnianie mięśni i utrzymywanie dobrego samopoczucia.
tylko po to, żeby móc naprawić co się zepsuło.
a jak już naprawią, to od nowa, jeszcze dłużej i ciężej trzeba będzie pracować.
i najważniejsze, żeby ta myśl nie stała się negatywną, a motywowała i zachęcała do dalszego działania.
bo przecież już po wszystkim będzie dobrze :)

w końcu lepszy dzień. wracam do żywych.
trochę zaległości się pojawi. postaram się też być na bieżąco.
trochę się działo, trochę się jeszcze wydarzy.

a wciąż przekonuję się, że bez ludzi, bez bliskich niewiele się da.
a na pewno jest to strasznie ułomne życie. takie papierowe.
stary, kruchy papier, który się łamie, strzępi od najmniejszego dotyku
i nie jest w stanie przyjąć żadnego intensywnego barwnika.
nic ciekawego nie da się na nim skomponować.
do niewielu celów można go przeznaczyć.

patosem zaleci, niby żyć się da, a inni mają gorzej.
ale nie jest fajnie, kiedy doj*bie Ci 'zupełnie-nie-twoje życie'

jestem wdzięczna wszystkim, którzy tu są, chociaż wcale nie muszą.
tym, którzy mnie odwiedzają, przyjeżdżają, pomagają, oferują swój czas, pomoc.
tym, którzy wiedzą, że nie mogę długo siedzieć w jednym miejscu, w domu,
którzy zabierają mnie gdziekolwiek w ich towarzystwie.
i tym, którzy przyczyniają się do tego, żebym pokochała miejsce, w którym mieszkam.
i Lublin i moje miasto. i pokazali mi, że i tu można.
że może do czegoś mogę się przydać, że Tutaj może być lepiej. i to za naszą sprawą.
że tutaj też można stawiać sobie cele. wcale nie gorsze.
i że może nie trzeba uciekać.
chociaż nie raz jeszcze to zrobię.




Link | 23.04.2012 :: 21:54 | lifestyle | love it or hate it, just say me something(2)

14.04.2012

W drugi weekend marca rozwalone kolano.
Za kilka dni Koyot przyjeżdża do Lublina z UK, miałam jechać odebrać go z lotniska, nie dałam rady.
Zaraz po przyjeździe, razem z Jacem wpadają do mnie, do Łęcznej w odwiedziny,
ja jeszcze nie wiedziałam do końca co jest z nogą.
Dotoczyliśmy się na łęczyński skatepark, spotkaliśmy naszych starych znajomych, nielicznych localsów,
którzy tam jeszcze mieszkają i jeżdżą wciąż z tą samą zajawką.
Od słowa do słowa, poprzez kolejne dziwne pomysły, gdzieś powstała pierwotna wizja imprezy na tymże shit parku,
kolejnym betonowym cudzie powstałym kilka lat temu pod logo Beton-Bytom.
Do tego nęcący obraz kilkudziesięciu osób jeżdżących, dobrze się bawiących w swoim gronie, kontra 80% młodych ludzi z Łęcznej odzianych w dresiwo.
Ale pośmialiśmy się i poszliśmy robić pizzę, nie ciągnąc dalej tematu.
Za kilka dni spotkaliśmy się większą ekipą u mnie na działce, przy już lekko wymasowanych mózgach i nagrzanych
wiosennym słońcem głowach... pomysł.
Jaco zagląda w kalendarz... "skoro Ty nie możesz do nas przyjechać, to my do Ciebie przyjedziemy,
zrobimy imprezę tutaj. 14 kwietnia pasuje?" No i pasowało.. dopiero po jakimś czasie zapytaliśmy wszystkich,
czy są chętni na zupełnie polewkowy jam, coś co miało się nazywać "Kaszana Jam", "Shitty Jam"...
Od początku kwietnia wzięliśmy się za wstępne ogarnianie, mały sponsoring, plan, sprzęt, nagłośnienie.
Trzy dni przed imprezą mieliśmy w sumie wszystko, oprócz pewności co do pogody.
Rozesłałam piękne laurki z plakatem i prośbą o wsparcie medialne.
Następnego dnia od samego rana w drodze na rehab odebrałam kilka telefonów w tej sprawie i zaraz byliśmy
umówieni na dwa nagrania w radiu i jedno w tvp Lublin. Do tego artykuły w lokalnych dziennikach.
Łał :D

Z głupiego pomysłu, szpąty przy cytrynówce wypaliła na prawdę fajna impreza.
Przyjechali ludzie z Lublina, Kraśnika, Świdnika, Lubartowa i Zamościa, być może skądś jeszcze.
Przyszło trochę dzieciaków z Łęcznej.
Udało się dogadać z policją, nie było problemów.

A przede wszystkim była ZAJAWKA :D
Udało się wszystko co zaplanowaliśmy, pogoda dopisała na tyle ile mogła,
tylko jedna poważniejsza kontuzja i mega dobra zabawa.
Miło było zobaczyć jak rodzice przywożą swoje dzieci z deskami i rowerami do Łęcznej,
żeby mogły w fajnym towarzystwie, wzajemnie się motywującym spędzić czas.
Do tego kilkoro małych zajawkowiczów, którzy pierwszy raz stanęli na desce albo wsiedli na bmxa i nauczyli się
od razu no ollie czy bunny hopa.
Chciałabym, żeby na dobre zarazili się tą pasją i z biegiem czasu dostrzegli ile dobrego płynie z tak spędzanego czasu
i w ogóle z posiadania pasji, czy aktywnego i spontanicznego życia.

Wielkie podziękowania należą się wszystkim, którzy przyszli, przyjechali, przywieźli innych.
Bez Was nie byłoby tego jamu, bo nawet jak przygotowalibyśmy wszystko na najwyższym poziomie,
a nikt by nie przyszedł, to nie miało by najmniejszego sensu.
Dzięki chłopakom z Łęcznej, Czyżowi, Zgredowi, Karolowi i pewnie jeszcze kilku osobom skatepark
został przygotowany, zmodernizowany i co tu dużo mówić, ulepszony, tak żeby przyjemniej i bezpieczniej się jeździło :) I to już po raz kolejny :) Za to Hi5!
Ja jestem wdzięczna każdemu, kto przyłożył choćby małego palca do organizacji.
Tomek, Jaco, Pedrooo Troza :D, Czyżo, Zgred, Boniek, Kamil i Elek za codzienne relacje na temat prognozy pogody :)
No i miło było później zobaczyć wesołą gromadkę u mnie w domu, gdzie ledwo się pomieściliśmy i nakarmić śmiałków szpinakiem :D

Było zacnie :)




























































Link | 28.04.2012 :: 22:40 | lifestyle | love it or hate it, just say me something(0)

%jam na ghetto park'u



























pro model ortopedia



























Link | 29.04.2012 :: 22:52 | still on tour | love it or hate it, just say me something(1)

tak mi się wydaje, że kiedy poznaje się człowieka, nieważne czy niedawno się go spotkało, czy trwa to już kilka lat..
to on dopiero Cię pozna, jeśli pozna Twoje słoniowo ważące, najcięższe myśli, doświadczenia, wspomnienia.
ale żeby cokolwiek poznać, trzeba chcieć.
chcieć poznać i zobaczyć to wszystko co jest w drugim człowieku.
i starać się zrozumieć kierunek, w którym idzie. a czasem iść razem z nim.
przyjaźń to dobre chwile, ale i złe rzeczy, takie, które zżerają człowieka od środka i z zewnątrz.
nie każdy potrafi wywlec to wszystko na wierzch, dać komuś, odważyć się kogoś tym obarczyć.
i prawdą jest, że przyjaciół poznaje się w biedzie, wtedy może się okazać, że obcy człowiek
chce Ci dać więcej, ot tak sam z siebie, niż ktoś bliski.








archiwum

2017
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2016
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2015
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2014
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2013
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2012
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2011
12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2010
12 11 10 09 08 07 06 05


categories

animals(13)
architecture(15)
bike(31)
bmx(41)
city(15)
dreams(8)
food(4)
lifestyle(52)
nature(18)
people(44)
skateboard(9)
slackline(8)
still on tour(39)
where's your home joe?(20)



E-MAIL ME: widze.niebo@gmail.com


Karolina Kowal | Utwórz swoją wizytówkę


click!click!

thomasz | jacek | halidar | piotrek czyżewski - INFERNO | deco | ratz!bmx | ratz!bmx ownlog | bmx | insane punishment life - jaco | tsc | silvia.sencekova | bartek.pogoda | Janek Galek | urban hajlajn - Lublin | ubrania bmx |


Photoblog Awards

Free counters!





All rights reserved. Wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3. Projektowanie: diggerstudio.com