powoli będę wrzucać zaległe zdjęcie z ostatnich dni mojej "wolności",
ale spędzonych jakby nie patrzeć w najlepszy możliwy sposób,
w najlepszych możliwych miejscach i przede wszystkim z najlepszymi ludźmi pod Słońcem.

poranek i wspólne śniadanie po baaardzo miłej imprezie w Domu Kultury.
gdyby zawsze grali tam taką muzykę, mogła bym tam zamieszkać, a przynajmniej pracować :)
pierwsze i ostatnie próby funkowego szaleństwa po kontuzji i było nieźle.

wyprawa na Ghetto Park w celu pozyskania fot tamtejszych tagów.
chillout na 1st floorze przy okazji testowania nowej przeszkody i fajny spacer w pełnym słońcu przez miasto.
krótka drzemka i ruszamy w trasę, na miasto. za jakiś czas więcej.

























Name:

komentarze